Jeden letni festiwal, jeden piątkowy wieczór i milion powodów, dla których wracamy tam z ekipą także w tym roku!
W zeszłym roku pojechałam na Nestville Open Fest całkowicie po raz pierwszy. Szczerze? Nie wiedziałam, czego się spodziewać. Pomyślałam, że razem z koleżankami spróbujemy nowego letniego festiwalu, na który nie trzeba daleko podróżować. Wiedziałyśmy, że będzie dobry program, a reszta miała nas po prostu zaskoczyć. Skończyło się dokładnie tak, że jeszcze w drodze do domu rozmawiałyśmy o tym, że za rok na pewno wracamy!
Atmosfera, której nie da się zaplanować
Niektóre letnie festiwale mają wielkie gwiazdy. Inne kosztowną produkcję. Ale Nestville Open Fest ma coś, czego według mnie nie da się do końca zaplanować — atmosferę. Taką prawdziwie letnią, swobodną, kiedy po kilku minutach człowiek przestaje patrzeć na zegarek i po prostu chłonie letni wieczór pełnymi garściami. I właśnie dlatego w tym roku najbardziej czekamy na piątkowy program.
Podczas Nestville Open Fest Nestville Park ożywa zupełnie inaczej niż w zwykły dzień. Światła, muzyka, ludzie, którzy przyszli się bawić, zapach jedzenia, drink w dłoni i poczucie, że przez chwilę wszystko inne przestało istnieć.
Chill w ciągu dnia, energia wieczorem.
W zeszłym roku zaskoczyło mnie, jaką energię ma cały festiwal. Nie sprawia wrażenia przepełnionego ani chaotycznego. Raczej jak miejsce, gdzie wszyscy są na tej samej fali. Chill w ciągu dnia, koncerty wieczorem i niesamowity klimat na każdym kroku. A kiedy robi się ciemno i rozświetla się główna scena? Wtedy wszystko nabiera zupełnie innego vibe’u!



Piątkowy program, na który czekamy najbardziejPiatkový program, na ktorý sa tešíme najviac
Kiedy zobaczyłam, że w piątek wystąpi SEPAR, decyzja była już podjęta. Jedziemy!
Słyszałam, że jego koncert dwa lata temu był jednym z tych momentów, kiedy cały tłum zamienia się w jedną ogromną falę energii. Wszyscy krzyczą teksty, bas czuć dosłownie wszędzie, a człowiek ma wrażenie, że beat wibruje przez cały festiwalowy teren. I właśnie koncerty festiwalowe mają według mnie największą magię. Na świeżym powietrzu, pod nocnym niebem, wśród ludzi, którzy bawią się tak samo dobrze jak my. Szczerze mówiąc, myślę, że to będzie jeden z największych highlightów całego lata.
W Nestville Open Fest podoba mi się to, że program nie skupia się tylko na jednym stylu muzyki. Każdy artysta wnosi inną energię, dzięki czemu wieczór ma naturalny flow. RAPHAEL ma dokładnie taki typ muzyki, który idealnie sprawdza się na letnich festiwalach. Emocje, nowoczesne utwory i atmosfera, przy której człowiek po prostu wyłącza głowę i cieszy się chwilą.



DUCCI moim zdaniem idealnie otworzy cały piątkowy wieczór. Posłuchałam kilku jego utworów na YouTube i byłam naprawdę mile zaskoczona. Zanim zobaczyłam line-up, wcześniej o nim nie słyszałam, ale jestem pewna, że będzie tam młoda energia, fresh vibe i muzyka, która perfekcyjnie rozkręci nasz festiwalowy nastrój.
Bardzo ciekawi mnie też PIL C. Według mnie jego koncerty mają zupełnie inny klimat. Potrafi zrobić brutalnie dobrą show, ale jednocześnie ma utwory, przy których człowiek po prostu łapie vibe i śpiewa refreny razem z tłumem. To dokładnie ten typ artysty, który po prostu pasuje do festiwalu.
Festiwalowe noce, które nie kończą się po ostatnim koncercie
W zeszłym roku mówiliśmy sobie, że po koncertach wrócimy wcześniej do domu. Zgadnijcie, jak się to skończyło? Nie udało się.
DJ Marko Mazag stworzył niesamowity klimat i już teraz wiem, że w tym roku bardzo czekam też na DJ MIKE SAXI & BONGOMANELIZZ. Połączenie DJ seta, saksofonu i festiwalowej nocy brzmi dokładnie jak plan, przez który człowiek nagle patrzy na zegarek i odkrywa, że jest dużo później, niż się spodziewał. W końcu pociągi jeżdżą też wcześnie rano, prawda?
Letni festiwal, na który warto wracać
A tak właściwie, wiecie już, dlaczego wracam na Nestville Open Fest? Bo człowiek po prostu dobrze się tam czuje. Nie jak kolejny uczestnik w ogromnym tłumie, ale jak część wieczoru, który wszyscy przyszli przeżyć na maksa. Festiwal ma piękny teren, świetną atmosferę i dokładnie ten rodzaj letniej energii, przez którą po roku myślisz sobie: „Chcę to przeżyć jeszcze raz.”
W zeszłym roku wracałam do domu zmęczona, zachrypnięta i z tysiącami filmików w telefonie. I już teraz wiem, że w tym roku będzie jeszcze lepiej!